czwartek, 30 października 2014

Rozdział 2

-Doktorze co z nią ?
-To nie był poważny uraz głowy, lecz musi zostać na oddziale przez jakiś tydzień.
-Dzięki bogu. Tak się o nią martwię.
-Teraz zostawmy ją samą niech do siebie dojdzie.
Te światła mnie osłabiają.  Ich biel. Przenika przeze mnie. Nie mogę sie ruszyć. Ból mnie paraliżuje. Słyszałam trochę rozmowy. Mama się o mnie martwi. Chociaż ona. Muszę ją zawołać. Nie może się o mnie cały czas martwić. Mamo , mamo. Chyba mnie nie słyszy.  Mamo,mamo słyszysz. Nie chcę tu siedzieć sama. Boję się. Tej postaci. A co jeśli ona wróci. Czemu się wtedy pojawiła, co mi chciała powiedzieć.  Nie myślimy o tym. O mama weszła:
-mamo, mamo !
-Słonko ,tak się bałam o ciebie. Dzwoniła do taty żeby przyjechał,ale nie odbiera.
-Może ma ważne spotkanie.
-Nic nie jest ważniejsze od ciebie.
-Ile tu już leże ? Coś ze mną nie tak ?
-Kilka godzin, ale spokojnie wszystko z tobą w porządku. Poleżysz w szpitalu tydzień i wykurujesz się. 
Nie chciałam tu tyle być. Szpitale zawsze mnie przerażały.
-Będziesz tu ze mną przez ten cały tydzień?
-Nie mogę słonko. Mam prace.
-Proszę nie chcę to zostać sama.
-Tata może zostać z tobą. Przecież we wtorek i czwartek ma wolne.
Wolałam zostać z mamą. Z nią się lepiej dogadywałam.
-Kotku muszę iść. Lekarz zaraz do ciebie przyjdzie i zrobi badania. Wiesz że bym z tobą została ale nie mogę. Kocham cię
-Ja ciebie też. 
Już wyszła. Dobra zaraz ma przyjść lekarz. Ale jestem śpiąca. Nie , nie moge zasnąć.  Muszę tu czekać na lekarza.Moja głowa jest taka ciężka... Czy ja zasnęłam? Chyba nie. Gdzie jest lekarz? Ile mam na niego czekać?  Która godzina? 21:21*. Tak późno.  Wstaje. Musze iść do łazienki. Dobra powoli zbliżam się do tych drzwi. Czemu wydaje mi się że za drzwiami jest tak ciemno? Przecież korytarze w szpitalach zawsze są dobrze oświetlone.CO??? Gdzie ja jestem.

*liczba 21 to cyfra która jest oznaką zła.Można ją znaleźć wszędzie. Wystarczy tylko dobrze przekalkulować.W imionach,nazwiskach,kolorach.WSZĘDZIE!

Przepraszam że taki krótki post ale chcę podtrzymać to napięcie:) Jutro może nie być posta, bo przyjeżdżają do mnie goście :)

wtorek, 28 października 2014

Rozdział 1

Muzyka mnie uspokojała. Jej dźwięki były ukojeniem dla mych uszu. Wiedziałam jednak że muszę wstać. Nie mogę ciągle tak bezczynnie leżeć. Jutro szkoła. Nie mogę sobie odpuścić tego dnia. Nie jutro. Są jego urodziny. Jutro napewno mu o tym powiem.  Nie mogę ciągle uciekać od tych słów.  Znam go zaledwie 2 miesiące ale to  napewno ten. Ten którego będę kochać.
- wstawaj już 21 a ty lekcji jeszcze nie odrobiłaś! 
Mama już mnie powoli denerwuje.  Ona tego nie rozumie. Ja muszę się czasem wyciszyć.
- okej, już robię.
No to co mam jutro. Fizyka, matematyka, Angielski , polski, polski i w-f. Dobra jakoś to muszę przeżyć. Z fizyki nic nie było więc luzik. Matematyka. Uff zapomniałam że przecież babka jest chora. Chociaż tyle. Z angielskiego... dobra robię to. Przecież to nie może być trudne. Hmmm trzeba przetłumaczyć słówka.  Okej . Equation proste przecież to równanie.  Dalej. Vendom. To jest takie słowo !! Google , translate i wpisujemy . Aham czyli to jad ogarniam. Phenomenon. Jak ona to mówiła.  Chyba mam to w zeszycie. Dobra zjawisko. No to resztę dopisze później.  Polski spiszemy a w-f no to wiadomo. Która godzina? Co???? 22:30. Dlaczego ten czas tak szybko leci . Szybko sie pakuje i spadam sie kąpać.
Napuszczając ciepłej wody do wanny zastanawiałam się w co się mam ubrać.  Muszę wyglądać pięknie.  To jego urodziny. Dobra bo zaraz wyleję tą wodę. Muszę jeszcze nałożyć maseczkę. Powinna być w półce.  Mam. Spojrzałem w lustro żeby ją nałożyć.  Nagle za mną stała postać. Nie wystraszyłam się jej. Przypominała mi kogoś, kogo nigdy bym się nie bała. Lecz ona gdy chciała wyciągnąć rękę ku mi zniknęła!  Przez chwilę stałam jak wryta. Cała moja maseczka leżała na ziemi. Mój boże co to było. Wyszłam do wanny. Leżąc w ciepłej wodzie ciągle zastanawiałam się co to było.  Lecz myśl ta przeszła szybko. Myślałam nad strojem. Jutro ma być ciepło. Może jego ulubiona czerwona sukienka. Tak. Założe ją. Do tego kamizelka. Tak zalożę dżinsową kamizelke na której jest jego imię. Pamiętam jak mi je napisał.  I do tego czarne rajstopy z głowami kotów na kolanach. Będę wyglądać idealnie. Czas wychodzić już prawie północ. Szybko przebiegne do swojego pokoju. Dobra teraz się prasuje i idę spać. Leżąc w łóżku rozmyślałam nad jutrzejszym dniem. ZAPOMNIAŁAM!!! Jak ja się uczeszę. Pomyśle jutro. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano jak zawsze śniadanie, szybki prysznic , ubiór,  fryzura , mycie zębów i wyjście. W szkole przez wszystkie lekcje patrzyłam się na niego. Wyglądałam jak głupia. Ale to nic po lekcjach mu to powiem. Teraz w-f. No nie zniszczy mi sie fryzura. Ale on ćwiczy to i ja będę. Znowu siatka. Nienawidzę tego. Ale gram najwyżej udam w trakcie gry ze mnie boli brzuch. On nie piłka leci prosto na mnie , ale ją odbije żeby nie było. Nagle piłka wylądowała mi na twarzy.  Pamietam tylko krew , dużo krwi i postać. Tą samą którą widziałam w lustrze. Pomachała mi i znikła. Czy to mój koniec...

Z góry przepraszam za błędy ale piszę na telefonie . Za niedługo dalsza cześć :)

poniedziałek, 27 października 2014

Witam u mnie :)

Witam wszystkich w pierwszym takim moim blogu.Będę tu pisać historię trochę fantastyczną lecz bardziej straszną :) Lubie mieszać różne gatunki horrorów ,także nie wiadomo czego się po mnie spodziewać :) Na pewno posty nie będą pojawiać się regularnie. To znaczy kiedy coś mnie natchnie ( czyli może często ) to na pewno napiszę. Nie będę się za bardzo rozpisywać. Nie chcę nikogo zanudzać :) Także zapraszam do czytania i obserwowania :) Pozdrawiam :* /loffki (loffki to podpis który mnie identyfikuje :) )