sobota, 15 listopada 2014

Rozdział 2

To nie wygląda tak jak powinno. Czemu wszystko jest zniszczone, spalone? Czemu? Szpital przecież wyglądał inaczej. Na pewno musiał wyglądać inaczej bo to jest ruina ! Mam tyle pytań ale nie wiem komu je zadać.  Czy ja tu jestem sama?                                                           
 - H-Halo. HALO. Chyba tak. Może wrócę się do mojego łóżka i poczekam. Nie wiem na co, chyba na cud. Ale może to tylko sen. Chwila.Gdzie są moje drzwi?! Nagle zniknęły czy co? Halo! Ja chcę wrócić do mojego łóżka.  Nigdy stad nie uciekniesz! Pamiętaj to. Nigdy się od nas nie wyrwiesz! Jesteśmy zawsze tam gdzie ty!!!  CO?! Wyobraźnio przestań mi to robić. To już za dużo. Coś tam widzę.  Ktoś tam stoi.                
 -Halo...halo. Widzę cię.Odpowiedz mi. No podejdź. Nic ci nie zrobię. Chyba że ty mi coś zrobisz?Nie skrzywdzę cię. O-okej. Czy on się poruszył?  Idzie do mnie!                                              
-Ale ja żartowałam. Nie musisz do mnie podchodzić. Słyszysz stój. Ja chcę się już obudzić.  Schylona w kącie płakałam. Bałam się temu spojrzeć w twarz. Ale muszę się przełamać, muszę coś zrobić.  Powoli odchyliłam twarz. Stał nade mną.  Wystraszyłam  się lecz nawet nie krzyknęłam. Chciałam się przyjrzeć tej twarzy. Jego twarzy.  Znałam ją. To była twarz kogoś,  kogo znałam. Te rysy.  Znam je bardzo dobrze.  Czy...czy to TATA. Ale co jest. Ej chwila czemu wszystko zaczyna znikać.
- TATO ja wiem że to ty! Czemu tu jesteś? Powiedz mi zanim zniknę.
- Dowiesz się jak wrócisz.
Zdążył mi jeszcze pokazać drzwi, które wcześniej zniknęły.  Widziałam na nich siebie leżąca na łóżku.
- wracasz tam.
Leżałam w łóżku szpitalnym.  Było tak jak powiedział. Widziałam moją mamę za drzwiami. Rozmawiała przez telefon. Nagle posmutniała a jej oczy zaszły łzami. Może to coś o mnie.  Może jestem poważnie chora. Zobaczymy co przyniesie czas. Chyba do mnie idzie. Pewnie powie mi coś o mojej chorobie.
- słonko przykro mi to powiedzieć. ( cała była zalana łzami. ) Ale muszę. Tata wracając do domu z pracy miał wypadek. Nie żyje. 
Od razu rozpłakałam się. Widziałam jak to bolało mamę. Przytuliłam ją z całej siły jak tylko potrafiłam.
- nie martw się mamo. Będzie dobrze. Teraz wszystko zrozumiałam. Ta postać,  to naprawę był mój tata. Ale czemu powiedział wtedy od nas. Nie jest sam? Co to znaczyło? Ale teraz to nie jest tak ważne.  Teraz liczy się tylko mama. Wiem co czuje , bo ja czuję to samo. Leżąc na łóżku i przytulając się do niej czułam jak bije jej serce. Wiedziałam że muszę ją wspierać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz